Usłyszałam Twoje kroki. Odważyłam się otworzyć oczy. Wyszedłeś. Po raz kolejny zmusiłam Cię do ucieczki. Po raz kolejny powiedziałam coś, co złamało Ci serce. Dlaczego wypowiedziałam w Twoim kierunku te okropne słowa, zamiast prawdy, którą skrywałam w sobie? Dlaczego nie przyznałam, że stałeś się moim narkotykiem, poranną kawą, wieczornym papierosem i popołudniową drzemką? Przybywając niespodziewanie do mojego życia zdołałeś mnie uratować. Pozbierałeś w całość ze wszystkich kawałków, które teraz na nowo się rozsypały. Wróć, napraw mnie. Jeszcze raz. Kolejny. Tym razem ostatni.