Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 18.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 18.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 18

Czytając nowy rozdział słuchajcie przez cały czas
Tom Odell - ,,Another love"

________


Otarłam łzy, wstałam z ławki i zmarznięta postanowiłam wrócić do domu. Szłam wolno, nieszczególnie mi się tam spieszyło. Deszcz pomału ustawał, jednak nie miało to dla mnie większego znaczenia skoro i tak byłam już cała mokra.
Po kilkunastu minutach otworzyłam drzwi mieszkania. Weszłam do środka i zorientowalam się, że jestem sama. Ucieszyłam się, że Roba nie było w domu. Nie miałam ochoty na lawinę pytań, dlaczego nie wróciłam na noc. Z drugiej strony nie pisał do mnie, ani nie dzwonił. Może wcale się tym nie przejmował?
Poszłam do łazienki. Napełniłam wannę gorącą wodą i weszłam do środka. Moje myśli nie opuszczały Harrego. Dlaczego nie mogłam dać sobie spokoju i zapomnieć o kimś, kto dopiero wdarł się do mojego życia? Czułam się winna za to, co mu powiedziałam przez telefon. Z drugiej strony był to jedyny sposób, żeby nie zbliżał się do mnie. Nie powinniśmy zaczynać. Wszystko było zbyt kruche. Ja byłam zbyt krucha.
Siedziałam w bezruchu przez najbliższe pół godziny. W końcu zdecydowałam się opuścić łazienkę. Przeszłam do swojej sypialni i ubrałam świeżą odzież. Położyłam się na łóżku i odpaliłam papierosa. Co chwilę patrzyłam na wyświetlacz telefonu, podświadomie czekając na coś niemożliwego. Oparłam głowę o poduszkę, a z każdym wydechem wypuszczałam szarą chmurę dymu, zapełniająca pomieszczenie.
Nagle wstałam i przeszłam do pokoju Roba. Doskonale wiedziałam po co tam idę. Doskonale wiedziałam co da mi ukojenie w tamtym momencie, a jednocześnie powoli zacznie mnie niszczyć. Otworzyłam drzwi i weszłam do niewielkiego pomieszczenia. Od razu podeszłam do biurka i otworzyłam jedną z szuflad. Przekopałam wszystkie rzeczy Roba i dotarłam do czegoś co mnie interesowało. Wyjęłam niewielki przezroczysty woreczek pełen małych pigułek. Moje ciało przeszedł pojedynczy dreszcz. Amfa. Wrzuciłam porozwalane przedmioty z powrotem do biurka i wróciłam do sypialni. Zajęłam miejsce na łóżku i wyjęłam jedną kapsułkę. Spojrzałam ostatni raz na wyświetlacz. Chciałam, by się zaświecił, by wyświetlił Jego imię. Dlaczego tak pragnęłam Go usłyszeć? W głębi duszy czułam, że mógłby pomóc odrzucić moje lęki i pragnienie skosztowania trzymanej w dłoni tabletki. Jednak Jego nie było. Wzięłam pastylkę do ust i połknęłam ją.
***
Przebudziłam się. Obraz przed oczami był niewyraźny. Bez zastanowienia wrzuciłam narkotyk do szuflady szafki nocnej. Wstałam i poczułam jak lekko się chwieję.
Nagle usłyszałam głośno otwierane drzwi. Rob? Pomału opuściłam pokój, oczekując lawiny pytań i krytyki wypowiadanej w moim kierunku. Oparłam się o ścianę i obserwowałam chłopaka, który wyciągał coś z plecaka.
- Hej, Rob - powiedziałam cicho.
- Hej, Emma - wyglądał na zakłopotanego i zaniepokojenego - Płakałaś? - musiał zobaczyć moją bladą twarz i ślady po łzach.
- Słucham? - zorientowałam się, że pieczące oczy pewnie są spuchnięte i zaczerwienione - Nie, to szampon - skłamałam - Wlało mi się trochę do oczu - Rob wyglądał niewyraźnie. Przed oczami zaczęło mi jeszcze bardziej wirować.
- Okej, na pewno? - Kuzyn nie był do końca utwierdzony w moim tłumaczeniu - Nikt cię nie skrzywdził, prawda? - jego pięści momentalnie się zacisnęły.
- Nie, nikt mnie nie skrzywdził. - pomyślałam o Harrym. Oboje krzywdziliśmy się nawzajem. Byłam z innego świata, niż On. Spróbuję zapomnieć o kilku ostatnich dniach i wrócę do rzeczywistości sprzed pojawienia się Go na lekcji historii.
- Przepraszam, że nie zadzwoniłem. Mogłem dać znać, że nie wrócę na noc do domu. - moja mina musiała wyrażać ogromne zdziwienie, bo kuzyn zaczął się usprawiedliwiać - Byłem z kumplami. Zapomniałem dać znać, a potem, no cóż, nie byłem już w stanie - zdobył się na lekki uśmiech. Czy on właśnie przepraszał za to, że nie był w nocy w domu?
- W porządku. - odparłam - Jesteś dorosły, ale następnym razem daj znać żebym się nie martwila tak jak wczoraj - skłamałam. Co miałam mu powiedzieć?  ,,Spokojnie Rob. Mnie też nie było. Spędziłam jedną z lepszych nocy w moim pieprzonym życiu na dachu jednego z wieżowców. Ale nie martw się, nie byłam sama. Harry, nowy kolega z klasy towarzyszył mi wiernie. Zaopiekował się mną wystarczająco dobrze. Właściwie, jeśli już mam być szczera kochany kuzynie, to powiem coś jeszcze! Wydarzenia z ostatnich kilku dni tak namieszały mi w głowie, że nie potrafię myśleć o niczym innym. Powinieneś poznać mojego nowego kumpla. Jest w porządku i tak poza tym, świetnie całuje" ? Na samą myśl o tym ironiczny uśmiech wkradł się na moją twarz.
-Jasne, obiecuję - chłopak podszedł do mnie i objął ramieniem. Czy to ten Rob, którego znałam? Przybliżyłam się do niego - Jeśli coś będzie się działo, zawsze możesz do mnie z tym przyjść - pogładził mnie po plecach dużą dłonią.
- Um...okej? - wyszeptałam. ,,Rob, nawet nie wiesz jak bardzo muszę z kimś porozmawiać i jak bardzo to nie powinieneś być ty..." pomyślałam, odwzajemniając uścisk.
- I już nie płacz więcej - dodał, po czym opuścił pomieszczenie. Gdyby wiedział, że nie tylko płacz sprawił, że tak wyglądałam...
Stałam jak wryta. Chyba poprzednie uderzenia, których doznał poprzestwiały mu coś w mózgu. Wbrew pozorom na lepsze. Chwała temu, kto tego dokonał! Zaśmiałam się w duchu i usłyszałam jego głos.
- Emma? - kuzyn krzyknął z kuchni.
- Tak? - poszłam do niego. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Tysiąc myśli w ciągu jednej sekundy przeszło mi przez głowę. Wszystkie dotyczyły tej samej osoby. Podbiegłam szybko do sypialni i rzuciłam się na łóżko, sięgając po dzwoniący telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, który pokazywał wielki napis ,,STEVE". Westchnęłam pełna zrezygnowania i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Właściwie to czego się spodziewałam? Naprawę byłam na tyle naiwna, by myśleć, że to ON?
- Słucham? - zapytałam.
- Emma? - chłopak brzmiał na zaniepokojonego.
- A kogo się spodziewałeś? - parsknęłam pełna złości, która została we mnie po naszej wcześniejszej kłótni.
- Możesz do mnie wpaść? 
- Teraz nagle potrzebujesz mojego towarzystwa? - fuknęłam - Ktoś znowu cię pobił i potrzebujesz pomocy?
- Emma, przestań! - chłopak chyba się zdenerwował - Chciałem pogadać i przeprosić za wczoraj. Po prostu nie rozumiesz kurwa tej posranej sprawy.
- Możesz mi wytłumaczyć. - odpowiedziałam oschle.
- Może kiedyś - odpowiedział szybko - Przyjedziesz i przestaniesz się obrażać?
- Przeposiny przyjęte, Steve. - nie miałam ochoty na kłótnię z kolejną osoba. Nie miałam na nic ochoty. Stałam się obojętna. Na wszystko. Czułam, że wszystkie moje mięśnie się rozluźniają - Jednak nie przyjadę. Chcę pobyć w domu. - dodałam całkiem szczerze.
- W porządku - odparsknął chłopak - Rob jest w domu?
- Tak - przytaknęłam, siadając na parapecie i zapalając papierosa.
- Dobrze. Na razie, Mała.
- Na razie, Steve - długi sygnał zakończył nasze połączenie.
Włączyłam muzykę. Utwory z długiej playlisty zmieniały się co kilka minut. Wsłuchiwałam się w melodię i słowa, gdy po jakimś czasie usłyszałam pierwsze dźwięki ,,Radioactive". Od razu pomyślałam o pierwszym wieczorze na dachu, Harrym i naszym pocałunku. Słuchałam utworu przez najbliższe kilkanaście sekund, po czym wyłączyłam odtwarzacz. W jednej chwili postanowilam gdzieś wyjść, zająć się czymkolwiek, byle nie siedzieć i myśleć o Nim. Podeszłam do szafki, wyjęłam pastylkę. Po chwili powędrowała wzdłuż mojego przełyku i ogarnęła organizm.
- Hej, Rob?! - krzyknęłam, a kuzyn chwilę później wszedł do mojej sypialni.
- Tak? - zapytał, opierając się o framugę drzwi. 
- Dzwonił Steve, chciał żebyśmy wpadli. Jedziemy? - popatrzyłam na niego pytająco.
- W sumie, dlaczego nie? Może ma coś dobrego? - chłopak znacząco uniósł brwi.
***
Kilkanaście minut później parkowaliśmy na poboczu znajdującym się pod wieżowcem, w którym mieszkal Steve. Gdy znaleźliśmy się na właściwym piętrze, zapukałam w masywne drzwi. Z minuty na minutę coraz bardziej czułam jak mój organizm ożywał, jak nieuzasadniona euforia ogarniała całą mnie.
- A jednak! - uśmiechnięty chłopak ubrany w wytarty, pognieciony T-shirt odsłaniający jego tatuaże, przywitał nas.
- Hej, Steve - wypiłam się w jego usta, namiętnie je całując.
- Kurwa, Emma, opanuj się - zaśmiał się kuzyn. Jednak zlekceważyłam jego komentarz. Chciałam skutecznie zapomnieć o ostatnich wydarzeniach i wrócić do życia sprzed kilkunastu dni. Przynajmniej spróbować.
- Mi to pasuje...- Steve przyjechał językiem po moich wargach.
- Dobra, skończcie. - Rob z udawanym zażenowaniem usiadł na sofie.
- Chodźcie do kuchni. Robię jajecznicę. - chłopak pociągnął mnie za rękę żebym poszła z nim. Chwilę później dołączył do nas mój kuzyn.
- Ja zjem coś innego - powiedziałam, otwierajac lodówkę.
- Rob, słyszałeś o najnowszej akcji? - usłyszałam głos Steve'a, gdy wyjmowałam dzbanek mleka. - Ten kumpel Matrina, wyszedł dzisiaj ze szpitala. Wygraża, że dowie się, kto wpierdolił mu na tamtej imprezie i nieźle się odpłaci. - na słowa chłopaka moje serce znieruchomiało, a ręce zaczęły się trząść - I jestem pewien, że wcale nie żartuje. - Chwilę później szklany dzbanek rozbił się o ciemne kafelki, a mleko rozlało na podłogę.


_______


Informacja nr 1.


Wpadłam na pomysł, że pod każdym rozdziałem zadam Wam pytanie dotyczące tego fanfiction, na które możecie odpowiadać w komentarzach.

Na początek, co najbardziej podoba Wam się w ,,BLINK" ? :)

Dodam tylko, że ponad 50 komentarzy = nowy rozdział


Informacja nr 2.


Serdecznie zapraszam na bloga utalentowanej @xAgata_Sz ♡
Poznajcie niesamowitą historię Harrego i Sky. Naprawdę warto! x