Czytając nowy rozdział słuchajcie przez cały czas
Tom Odell - ,,Another love"
Tom Odell - ,,Another love"
________
Otarłam łzy, wstałam z ławki i zmarznięta postanowiłam wrócić do domu. Szłam wolno, nieszczególnie mi się tam spieszyło. Deszcz pomału ustawał, jednak nie miało to dla mnie większego znaczenia skoro i tak byłam już cała mokra.
Po kilkunastu minutach otworzyłam drzwi mieszkania. Weszłam do środka i zorientowalam się, że jestem sama. Ucieszyłam się, że Roba nie było w domu. Nie miałam ochoty na lawinę pytań, dlaczego nie wróciłam na noc. Z drugiej strony nie pisał do mnie, ani nie dzwonił. Może wcale się tym nie przejmował?
Poszłam do łazienki. Napełniłam wannę gorącą wodą i weszłam do środka. Moje myśli nie opuszczały Harrego. Dlaczego nie mogłam dać sobie spokoju i zapomnieć o kimś, kto dopiero wdarł się do mojego życia? Czułam się winna za to, co mu powiedziałam przez telefon. Z drugiej strony był to jedyny sposób, żeby nie zbliżał się do mnie. Nie powinniśmy zaczynać. Wszystko było zbyt kruche. Ja byłam zbyt krucha.
Siedziałam w bezruchu przez najbliższe pół godziny. W końcu zdecydowałam się opuścić łazienkę. Przeszłam do swojej sypialni i ubrałam świeżą odzież. Położyłam się na łóżku i odpaliłam papierosa. Co chwilę patrzyłam na wyświetlacz telefonu, podświadomie czekając na coś niemożliwego. Oparłam głowę o poduszkę, a z każdym wydechem wypuszczałam szarą chmurę dymu, zapełniająca pomieszczenie.
Nagle wstałam i przeszłam do pokoju Roba. Doskonale wiedziałam po co tam idę. Doskonale wiedziałam co da mi ukojenie w tamtym momencie, a jednocześnie powoli zacznie mnie niszczyć. Otworzyłam drzwi i weszłam do niewielkiego pomieszczenia. Od razu podeszłam do biurka i otworzyłam jedną z szuflad. Przekopałam wszystkie rzeczy Roba i dotarłam do czegoś co mnie interesowało. Wyjęłam niewielki przezroczysty woreczek pełen małych pigułek. Moje ciało przeszedł pojedynczy dreszcz. Amfa. Wrzuciłam porozwalane przedmioty z powrotem do biurka i wróciłam do sypialni. Zajęłam miejsce na łóżku i wyjęłam jedną kapsułkę. Spojrzałam ostatni raz na wyświetlacz. Chciałam, by się zaświecił, by wyświetlił Jego imię. Dlaczego tak pragnęłam Go usłyszeć? W głębi duszy czułam, że mógłby pomóc odrzucić moje lęki i pragnienie skosztowania trzymanej w dłoni tabletki. Jednak Jego nie było. Wzięłam pastylkę do ust i połknęłam ją.
***
Przebudziłam się. Obraz przed oczami był niewyraźny. Bez zastanowienia wrzuciłam narkotyk do szuflady szafki nocnej. Wstałam i poczułam jak lekko się chwieję.
Nagle usłyszałam głośno otwierane drzwi. Rob? Pomału opuściłam pokój, oczekując lawiny pytań i krytyki wypowiadanej w moim kierunku. Oparłam się o ścianę i obserwowałam chłopaka, który wyciągał coś z plecaka.
- Hej, Rob - powiedziałam cicho.
- Hej, Emma - wyglądał na zakłopotanego i zaniepokojenego - Płakałaś? - musiał zobaczyć moją bladą twarz i ślady po łzach.
- Słucham? - zorientowałam się, że pieczące oczy pewnie są spuchnięte i zaczerwienione - Nie, to szampon - skłamałam - Wlało mi się trochę do oczu - Rob wyglądał niewyraźnie. Przed oczami zaczęło mi jeszcze bardziej wirować.
- Okej, na pewno? - Kuzyn nie był do końca utwierdzony w moim tłumaczeniu - Nikt cię nie skrzywdził, prawda? - jego pięści momentalnie się zacisnęły.
- Nie, nikt mnie nie skrzywdził. - pomyślałam o Harrym. Oboje krzywdziliśmy się nawzajem. Byłam z innego świata, niż On. Spróbuję zapomnieć o kilku ostatnich dniach i wrócę do rzeczywistości sprzed pojawienia się Go na lekcji historii.
- Przepraszam, że nie zadzwoniłem. Mogłem dać znać, że nie wrócę na noc do domu. - moja mina musiała wyrażać ogromne zdziwienie, bo kuzyn zaczął się usprawiedliwiać - Byłem z kumplami. Zapomniałem dać znać, a potem, no cóż, nie byłem już w stanie - zdobył się na lekki uśmiech. Czy on właśnie przepraszał za to, że nie był w nocy w domu?
- W porządku. - odparłam - Jesteś dorosły, ale następnym razem daj znać żebym się nie martwila tak jak wczoraj - skłamałam. Co miałam mu powiedzieć? ,,Spokojnie Rob. Mnie też nie było. Spędziłam jedną z lepszych nocy w moim pieprzonym życiu na dachu jednego z wieżowców. Ale nie martw się, nie byłam sama. Harry, nowy kolega z klasy towarzyszył mi wiernie. Zaopiekował się mną wystarczająco dobrze. Właściwie, jeśli już mam być szczera kochany kuzynie, to powiem coś jeszcze! Wydarzenia z ostatnich kilku dni tak namieszały mi w głowie, że nie potrafię myśleć o niczym innym. Powinieneś poznać mojego nowego kumpla. Jest w porządku i tak poza tym, świetnie całuje" ? Na samą myśl o tym ironiczny uśmiech wkradł się na moją twarz.
-Jasne, obiecuję - chłopak podszedł do mnie i objął ramieniem. Czy to ten Rob, którego znałam? Przybliżyłam się do niego - Jeśli coś będzie się działo, zawsze możesz do mnie z tym przyjść - pogładził mnie po plecach dużą dłonią.
- Um...okej? - wyszeptałam. ,,Rob, nawet nie wiesz jak bardzo muszę z kimś porozmawiać i jak bardzo to nie powinieneś być ty..." pomyślałam, odwzajemniając uścisk.
- I już nie płacz więcej - dodał, po czym opuścił pomieszczenie. Gdyby wiedział, że nie tylko płacz sprawił, że tak wyglądałam...
Stałam jak wryta. Chyba poprzednie uderzenia, których doznał poprzestwiały mu coś w mózgu. Wbrew pozorom na lepsze. Chwała temu, kto tego dokonał! Zaśmiałam się w duchu i usłyszałam jego głos.
- Emma? - kuzyn krzyknął z kuchni.
- Tak? - poszłam do niego. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Tysiąc myśli w ciągu jednej sekundy przeszło mi przez głowę. Wszystkie dotyczyły tej samej osoby. Podbiegłam szybko do sypialni i rzuciłam się na łóżko, sięgając po dzwoniący telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, który pokazywał wielki napis ,,STEVE". Westchnęłam pełna zrezygnowania i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Właściwie to czego się spodziewałam? Naprawę byłam na tyle naiwna, by myśleć, że to ON?
- Słucham? - zapytałam.
- Emma? - chłopak brzmiał na zaniepokojonego.
- A kogo się spodziewałeś? - parsknęłam pełna złości, która została we mnie po naszej wcześniejszej kłótni.
- Możesz do mnie wpaść?
- Teraz nagle potrzebujesz mojego towarzystwa? - fuknęłam - Ktoś znowu cię pobił i potrzebujesz pomocy?
- Emma, przestań! - chłopak chyba się zdenerwował - Chciałem pogadać i przeprosić za wczoraj. Po prostu nie rozumiesz kurwa tej posranej sprawy.
- Możesz mi wytłumaczyć. - odpowiedziałam oschle.
- Może kiedyś - odpowiedział szybko - Przyjedziesz i przestaniesz się obrażać?
- Przeposiny przyjęte, Steve. - nie miałam ochoty na kłótnię z kolejną osoba. Nie miałam na nic ochoty. Stałam się obojętna. Na wszystko. Czułam, że wszystkie moje mięśnie się rozluźniają - Jednak nie przyjadę. Chcę pobyć w domu. - dodałam całkiem szczerze.
- W porządku - odparsknął chłopak - Rob jest w domu?
- Tak - przytaknęłam, siadając na parapecie i zapalając papierosa.
- Dobrze. Na razie, Mała.
- Na razie, Steve - długi sygnał zakończył nasze połączenie.
Włączyłam muzykę. Utwory z długiej playlisty zmieniały się co kilka minut. Wsłuchiwałam się w melodię i słowa, gdy po jakimś czasie usłyszałam pierwsze dźwięki ,,Radioactive". Od razu pomyślałam o pierwszym wieczorze na dachu, Harrym i naszym pocałunku. Słuchałam utworu przez najbliższe kilkanaście sekund, po czym wyłączyłam odtwarzacz. W jednej chwili postanowilam gdzieś wyjść, zająć się czymkolwiek, byle nie siedzieć i myśleć o Nim. Podeszłam do szafki, wyjęłam pastylkę. Po chwili powędrowała wzdłuż mojego przełyku i ogarnęła organizm.
- Hej, Rob?! - krzyknęłam, a kuzyn chwilę później wszedł do mojej sypialni.
- Tak? - zapytał, opierając się o framugę drzwi.
- Dzwonił Steve, chciał żebyśmy wpadli. Jedziemy? - popatrzyłam na niego pytająco.
- W sumie, dlaczego nie? Może ma coś dobrego? - chłopak znacząco uniósł brwi.
***
Kilkanaście minut później parkowaliśmy na poboczu znajdującym się pod wieżowcem, w którym mieszkal Steve. Gdy znaleźliśmy się na właściwym piętrze, zapukałam w masywne drzwi. Z minuty na minutę coraz bardziej czułam jak mój organizm ożywał, jak nieuzasadniona euforia ogarniała całą mnie.
- A jednak! - uśmiechnięty chłopak ubrany w wytarty, pognieciony T-shirt odsłaniający jego tatuaże, przywitał nas.
- Hej, Steve - wypiłam się w jego usta, namiętnie je całując.
- Kurwa, Emma, opanuj się - zaśmiał się kuzyn. Jednak zlekceważyłam jego komentarz. Chciałam skutecznie zapomnieć o ostatnich wydarzeniach i wrócić do życia sprzed kilkunastu dni. Przynajmniej spróbować.
- Mi to pasuje...- Steve przyjechał językiem po moich wargach.
- Dobra, skończcie. - Rob z udawanym zażenowaniem usiadł na sofie.
- Chodźcie do kuchni. Robię jajecznicę. - chłopak pociągnął mnie za rękę żebym poszła z nim. Chwilę później dołączył do nas mój kuzyn.
- Ja zjem coś innego - powiedziałam, otwierajac lodówkę.
- Rob, słyszałeś o najnowszej akcji? - usłyszałam głos Steve'a, gdy wyjmowałam dzbanek mleka. - Ten kumpel Matrina, wyszedł dzisiaj ze szpitala. Wygraża, że dowie się, kto wpierdolił mu na tamtej imprezie i nieźle się odpłaci. - na słowa chłopaka moje serce znieruchomiało, a ręce zaczęły się trząść - I jestem pewien, że wcale nie żartuje. - Chwilę później szklany dzbanek rozbił się o ciemne kafelki, a mleko rozlało na podłogę.
Po kilkunastu minutach otworzyłam drzwi mieszkania. Weszłam do środka i zorientowalam się, że jestem sama. Ucieszyłam się, że Roba nie było w domu. Nie miałam ochoty na lawinę pytań, dlaczego nie wróciłam na noc. Z drugiej strony nie pisał do mnie, ani nie dzwonił. Może wcale się tym nie przejmował?
Poszłam do łazienki. Napełniłam wannę gorącą wodą i weszłam do środka. Moje myśli nie opuszczały Harrego. Dlaczego nie mogłam dać sobie spokoju i zapomnieć o kimś, kto dopiero wdarł się do mojego życia? Czułam się winna za to, co mu powiedziałam przez telefon. Z drugiej strony był to jedyny sposób, żeby nie zbliżał się do mnie. Nie powinniśmy zaczynać. Wszystko było zbyt kruche. Ja byłam zbyt krucha.
Siedziałam w bezruchu przez najbliższe pół godziny. W końcu zdecydowałam się opuścić łazienkę. Przeszłam do swojej sypialni i ubrałam świeżą odzież. Położyłam się na łóżku i odpaliłam papierosa. Co chwilę patrzyłam na wyświetlacz telefonu, podświadomie czekając na coś niemożliwego. Oparłam głowę o poduszkę, a z każdym wydechem wypuszczałam szarą chmurę dymu, zapełniająca pomieszczenie.
Nagle wstałam i przeszłam do pokoju Roba. Doskonale wiedziałam po co tam idę. Doskonale wiedziałam co da mi ukojenie w tamtym momencie, a jednocześnie powoli zacznie mnie niszczyć. Otworzyłam drzwi i weszłam do niewielkiego pomieszczenia. Od razu podeszłam do biurka i otworzyłam jedną z szuflad. Przekopałam wszystkie rzeczy Roba i dotarłam do czegoś co mnie interesowało. Wyjęłam niewielki przezroczysty woreczek pełen małych pigułek. Moje ciało przeszedł pojedynczy dreszcz. Amfa. Wrzuciłam porozwalane przedmioty z powrotem do biurka i wróciłam do sypialni. Zajęłam miejsce na łóżku i wyjęłam jedną kapsułkę. Spojrzałam ostatni raz na wyświetlacz. Chciałam, by się zaświecił, by wyświetlił Jego imię. Dlaczego tak pragnęłam Go usłyszeć? W głębi duszy czułam, że mógłby pomóc odrzucić moje lęki i pragnienie skosztowania trzymanej w dłoni tabletki. Jednak Jego nie było. Wzięłam pastylkę do ust i połknęłam ją.
***
Przebudziłam się. Obraz przed oczami był niewyraźny. Bez zastanowienia wrzuciłam narkotyk do szuflady szafki nocnej. Wstałam i poczułam jak lekko się chwieję.
Nagle usłyszałam głośno otwierane drzwi. Rob? Pomału opuściłam pokój, oczekując lawiny pytań i krytyki wypowiadanej w moim kierunku. Oparłam się o ścianę i obserwowałam chłopaka, który wyciągał coś z plecaka.
- Hej, Rob - powiedziałam cicho.
- Hej, Emma - wyglądał na zakłopotanego i zaniepokojenego - Płakałaś? - musiał zobaczyć moją bladą twarz i ślady po łzach.
- Słucham? - zorientowałam się, że pieczące oczy pewnie są spuchnięte i zaczerwienione - Nie, to szampon - skłamałam - Wlało mi się trochę do oczu - Rob wyglądał niewyraźnie. Przed oczami zaczęło mi jeszcze bardziej wirować.
- Okej, na pewno? - Kuzyn nie był do końca utwierdzony w moim tłumaczeniu - Nikt cię nie skrzywdził, prawda? - jego pięści momentalnie się zacisnęły.
- Nie, nikt mnie nie skrzywdził. - pomyślałam o Harrym. Oboje krzywdziliśmy się nawzajem. Byłam z innego świata, niż On. Spróbuję zapomnieć o kilku ostatnich dniach i wrócę do rzeczywistości sprzed pojawienia się Go na lekcji historii.
- Przepraszam, że nie zadzwoniłem. Mogłem dać znać, że nie wrócę na noc do domu. - moja mina musiała wyrażać ogromne zdziwienie, bo kuzyn zaczął się usprawiedliwiać - Byłem z kumplami. Zapomniałem dać znać, a potem, no cóż, nie byłem już w stanie - zdobył się na lekki uśmiech. Czy on właśnie przepraszał za to, że nie był w nocy w domu?
- W porządku. - odparłam - Jesteś dorosły, ale następnym razem daj znać żebym się nie martwila tak jak wczoraj - skłamałam. Co miałam mu powiedzieć? ,,Spokojnie Rob. Mnie też nie było. Spędziłam jedną z lepszych nocy w moim pieprzonym życiu na dachu jednego z wieżowców. Ale nie martw się, nie byłam sama. Harry, nowy kolega z klasy towarzyszył mi wiernie. Zaopiekował się mną wystarczająco dobrze. Właściwie, jeśli już mam być szczera kochany kuzynie, to powiem coś jeszcze! Wydarzenia z ostatnich kilku dni tak namieszały mi w głowie, że nie potrafię myśleć o niczym innym. Powinieneś poznać mojego nowego kumpla. Jest w porządku i tak poza tym, świetnie całuje" ? Na samą myśl o tym ironiczny uśmiech wkradł się na moją twarz.
-Jasne, obiecuję - chłopak podszedł do mnie i objął ramieniem. Czy to ten Rob, którego znałam? Przybliżyłam się do niego - Jeśli coś będzie się działo, zawsze możesz do mnie z tym przyjść - pogładził mnie po plecach dużą dłonią.
- Um...okej? - wyszeptałam. ,,Rob, nawet nie wiesz jak bardzo muszę z kimś porozmawiać i jak bardzo to nie powinieneś być ty..." pomyślałam, odwzajemniając uścisk.
- I już nie płacz więcej - dodał, po czym opuścił pomieszczenie. Gdyby wiedział, że nie tylko płacz sprawił, że tak wyglądałam...
Stałam jak wryta. Chyba poprzednie uderzenia, których doznał poprzestwiały mu coś w mózgu. Wbrew pozorom na lepsze. Chwała temu, kto tego dokonał! Zaśmiałam się w duchu i usłyszałam jego głos.
- Emma? - kuzyn krzyknął z kuchni.
- Tak? - poszłam do niego. W tym samym momencie usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Tysiąc myśli w ciągu jednej sekundy przeszło mi przez głowę. Wszystkie dotyczyły tej samej osoby. Podbiegłam szybko do sypialni i rzuciłam się na łóżko, sięgając po dzwoniący telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, który pokazywał wielki napis ,,STEVE". Westchnęłam pełna zrezygnowania i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Właściwie to czego się spodziewałam? Naprawę byłam na tyle naiwna, by myśleć, że to ON?
- Słucham? - zapytałam.
- Emma? - chłopak brzmiał na zaniepokojonego.
- A kogo się spodziewałeś? - parsknęłam pełna złości, która została we mnie po naszej wcześniejszej kłótni.
- Możesz do mnie wpaść?
- Teraz nagle potrzebujesz mojego towarzystwa? - fuknęłam - Ktoś znowu cię pobił i potrzebujesz pomocy?
- Emma, przestań! - chłopak chyba się zdenerwował - Chciałem pogadać i przeprosić za wczoraj. Po prostu nie rozumiesz kurwa tej posranej sprawy.
- Możesz mi wytłumaczyć. - odpowiedziałam oschle.
- Może kiedyś - odpowiedział szybko - Przyjedziesz i przestaniesz się obrażać?
- Przeposiny przyjęte, Steve. - nie miałam ochoty na kłótnię z kolejną osoba. Nie miałam na nic ochoty. Stałam się obojętna. Na wszystko. Czułam, że wszystkie moje mięśnie się rozluźniają - Jednak nie przyjadę. Chcę pobyć w domu. - dodałam całkiem szczerze.
- W porządku - odparsknął chłopak - Rob jest w domu?
- Tak - przytaknęłam, siadając na parapecie i zapalając papierosa.
- Dobrze. Na razie, Mała.
- Na razie, Steve - długi sygnał zakończył nasze połączenie.
Włączyłam muzykę. Utwory z długiej playlisty zmieniały się co kilka minut. Wsłuchiwałam się w melodię i słowa, gdy po jakimś czasie usłyszałam pierwsze dźwięki ,,Radioactive". Od razu pomyślałam o pierwszym wieczorze na dachu, Harrym i naszym pocałunku. Słuchałam utworu przez najbliższe kilkanaście sekund, po czym wyłączyłam odtwarzacz. W jednej chwili postanowilam gdzieś wyjść, zająć się czymkolwiek, byle nie siedzieć i myśleć o Nim. Podeszłam do szafki, wyjęłam pastylkę. Po chwili powędrowała wzdłuż mojego przełyku i ogarnęła organizm.
- Hej, Rob?! - krzyknęłam, a kuzyn chwilę później wszedł do mojej sypialni.
- Tak? - zapytał, opierając się o framugę drzwi.
- Dzwonił Steve, chciał żebyśmy wpadli. Jedziemy? - popatrzyłam na niego pytająco.
- W sumie, dlaczego nie? Może ma coś dobrego? - chłopak znacząco uniósł brwi.
***
Kilkanaście minut później parkowaliśmy na poboczu znajdującym się pod wieżowcem, w którym mieszkal Steve. Gdy znaleźliśmy się na właściwym piętrze, zapukałam w masywne drzwi. Z minuty na minutę coraz bardziej czułam jak mój organizm ożywał, jak nieuzasadniona euforia ogarniała całą mnie.
- A jednak! - uśmiechnięty chłopak ubrany w wytarty, pognieciony T-shirt odsłaniający jego tatuaże, przywitał nas.
- Hej, Steve - wypiłam się w jego usta, namiętnie je całując.
- Kurwa, Emma, opanuj się - zaśmiał się kuzyn. Jednak zlekceważyłam jego komentarz. Chciałam skutecznie zapomnieć o ostatnich wydarzeniach i wrócić do życia sprzed kilkunastu dni. Przynajmniej spróbować.
- Mi to pasuje...- Steve przyjechał językiem po moich wargach.
- Dobra, skończcie. - Rob z udawanym zażenowaniem usiadł na sofie.
- Chodźcie do kuchni. Robię jajecznicę. - chłopak pociągnął mnie za rękę żebym poszła z nim. Chwilę później dołączył do nas mój kuzyn.
- Ja zjem coś innego - powiedziałam, otwierajac lodówkę.
- Rob, słyszałeś o najnowszej akcji? - usłyszałam głos Steve'a, gdy wyjmowałam dzbanek mleka. - Ten kumpel Matrina, wyszedł dzisiaj ze szpitala. Wygraża, że dowie się, kto wpierdolił mu na tamtej imprezie i nieźle się odpłaci. - na słowa chłopaka moje serce znieruchomiało, a ręce zaczęły się trząść - I jestem pewien, że wcale nie żartuje. - Chwilę później szklany dzbanek rozbił się o ciemne kafelki, a mleko rozlało na podłogę.
_______
Informacja nr 1.
Wpadłam na pomysł, że pod każdym rozdziałem zadam Wam pytanie dotyczące tego fanfiction, na które możecie odpowiadać w komentarzach.
Na początek, co najbardziej podoba Wam się w ,,BLINK" ? :)
Dodam tylko, że ponad 50 komentarzy = nowy rozdział
Informacja nr 2.
Serdecznie zapraszam na bloga utalentowanej @xAgata_Sz ♡
Poznajcie niesamowitą historię Harrego i Sky. Naprawdę warto! x
Poznajcie niesamowitą historię Harrego i Sky. Naprawdę warto! x